Współczesne wojny toczone są w warstwie informacyjnej, Internet stał się kolejnym polem walki. Istotę sprawy zgrabnie oddaje pojęcie Weaponization of Social Media. Sprawna operacja przeprowadzona w platformach społecznościowych może mieć równie dewastujący skutek jak atak pułku pancernego, dlatego Rosja od lat inwestowała w stałą kampanię dezinformacyjną na Ukrainie – warto mieć tego świadomość i zwłaszcza obecnie starannie weryfikować docierające do nas informacje.

Parę miesięcy temu sieć zalały narracje wiążące Ukrainę z nazizmem i ludobójstwem, tymi samymi argumentami posłużył się Putin, zapowiadając przed kilkoma dniami swoją agresję na Ukrainę. Takie schematy dezinformacji wychwytuje unijna grupa do spraw walki z rosyjska dezinformacją – East Stratcom Task Force, działająca od 2015 r, w ramach unijnego korpusu dyplomatycznego (na jej czele stoi Polka, Martyna Bildziukiewicz, absolwentka Wydziału Nauk Społecznych UG). W bazie ESTF dostępnej na stronie www.euvsdisinfo.eu jest już 12 tys. przypadków dezinformacji Kremla .

Unia Europejska zdaje sobie sprawę z potęgi dezinformacji, dlatego na liście sankcji wobec Rosji po raz pierwszy obok oligarchów znaleźli się rosyjscy propagandziści, m.in. Margarita Simonyan, redaktorka naczelna telewizji Russia Today. Ta telewizja była dostępna w ofercie polskich operatorów, ale Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji szybko wykreśliła ją z rejestru programów. Nie chodzi tylko o postawienie tamy antyukraińskim treściom, ale też o wymiar ekonomiczny: bez rozpowszechniania nie można monetyzować publikowanych treści.

Polskie instytucje obecnie stale ostrzegają przed dezinformacją w sieci. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa opisuje sześć najczęstszych linii narracyjnych. Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych bezpośrednio przed inwazją zanotował ogromny wzrost prorosyjskich i antyukraińskich komentarzy. Pojawiły się również fake newsy, dotyczące życia codziennego w Polsce: braku paliwa czy rzekomych limitów w bankach.

Zalew informacji dotyczących wojny na Ukrainie wzbudza szczególny strach i obawę wśród najmłodszych. Należy również mieć na uwadze, że w polskich szkołach mamy uczniów i z Ukrainy, i z Rosji. Warto więc weryfikować informacje choćby metodą sprawdzenia wiarygodności ich źródła. Sekcja Informatyki Szkolnej, działająca przy PTI, przygotowała zestaw sprawdzonych stron, gdzie można sprawdzić, czy wiadomość, nagranie, zdjęcie jest rzetelną informacją: https://sis.pti.org.pl/fake-newsy-jak-sprawdzic-wiadomosci/.

Zawsze warto ‒ szczególnie kontrowersyjne informacje ‒ sprawdzać w kilku źródłach.


Udostępnij tą wiadomość: